Google przeciw fake news – „Projekt Sowa”

Fałszywe informacje tzw. fake news to jeden z największych problemów, z jakimi mamy obecnie do czynienia w Internecie. Wpływ tego rodzaju informacji na życie społeczne można było zobaczyć podczas ostatniej kampanii wyborczej w USA.  Google od dawna stara się walczyć z tym procederem. „Projekt Sowa” ma przyczynić się do wyeliminowania z czołowych pozycji w wynikach wyszukiwania stron, które są źródłem fałszywych informacji.

„Fake news”

Tzw. fake news to informacje mające niewiele wspólnego z prawdą, specjalnie spreparowane, wyprodukowane i opublikowane w sieci. Najczęściej ich celem jest intencjonalne kreowanie obrazów rzeczywistości, w celu wpłynięcia na opinie odbiorców. Choć to zjawisko nienowe w przestrzeni społecznej, to jednak z wielkim nasileniem się tego procederu mieliśmy do czynienia podczas ostatniej kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych, gdzie jedna z opcji politycznych z pomocą tego rodzaju newsów starała się zniechęcić wyborców do oddania głosu na konkurencję. Trudno jednoznacznie wskazać, czy tego rodzaju praktyki stosowała także druga strona. Tak czy inaczej, większość komentatorów wskazuje, że fałszywe newsy ostatecznie wpłynęły na wynik wyborów prezydenckich. Ta sytuacja skłoniła wszystkich do refleksji, że tzw. fałszywe newsy są bardzo groźnym narzędziem, z którym należy walczyć. Nikt chyba nie chce, aby nieprawdziwe informacje kształtowały opinie społeczne, wprowadzały w błąd ich czytelników.

Walka z tym procederem jest utrudniona, ponieważ bardzo trudno w sieci ustalić autorów tego rodzaju wiadomości. Fałszywe newsy „wpuszczane” są do sieci najczęściej poprzez social media. Twórcy wykorzystują ich potencjał, wiedzą, że kontrowersyjne lub sensacyjne informacje są szybko i chętnie rozpowszechniane przez użytkowników. Równie często autorzy nieprawdziwych treści wykorzystują wyszukiwarki. Wydaje się, że choć absolutne wyeliminowanie nieprawdziwych informacji z sieci jest niemożliwe, to nie znaczy, że nie należy się zmierzyć z tym problemem. Google od dawna stara się „spychać” mało wiarygodne witryny, na których pojawiają się tego rodzaju informacje, na dalsze miejsca w wynikach wyszukiwania, dlatego zachęcamy do zapoznania się z materiałem o tym, jak należy pisać artykuły sponsorowane, a znajduje się on pod tym adresem: http://brand.ceo/pl-pl/artykul-sponsorowany/.

Choć Google wskazuje, że problem nieprawdziwych informacji dotyczy tylko niewielkiego odsetka wyszukiwań, to jednak zdecydowało się podjąć to wyzwanie (wyszukiwarka przetwarza prawie 6 miliardów zapytań dziennie, z czego problematyczne wyszukiwania według Google stanowią tylko nikły odsetek – 0,25). W ostatnich miesiącach internetowy gigant ukarał 340 stron za rozpowszechnianie fałszywych informacji. W samy listopadzie i grudniu Google przeanalizował ponad 500 stron podejrzewanych o publikowanie nieprawdziwych informacji. W roku 2016 Google zablokował 1,7 miliarda reklam z powodu różnego rodzaju naruszeń przepisów (promowanie hazardu, wprowadzanie w błąd itp.). Niedawno firma z Mountain View zaostrzyła regulamin dotyczący sieci reklamowej AdSense/AdWords, wprowadzając klauzulę zakazującą publikowania „zwodniczych” treści, czyli takich, które mogą prowadzić do wyciągnięcia błędnych wniosków. Do niedawna Google głównie skupiało się na wyeliminowaniu fałszywych treści z własnej sieci reklamowej. Obecnie coraz bardziej krytycznie spogląda na fałszywe treści, nie tylko we własnym środowisku.

„Projekt Sowa”

Google postanowiło nieco lepiej przyjrzeć się mało wiarygodnym witrynom, które są źródłem informacji, mówiąc nieco eufemistycznie, mijających się z prawdą. Zadaniem tego projektu o jakże znamiennej nazwie (sowa jest symbolem mądrości, a Google chce przywrócić mądrość do obszarów, w których jest wymagana, a w których w ostatnim czasie nastąpił jej deficyt) jest wprowadzenie takich zmian w działaniu wyszukiwarki i algorytmie, aby strony z tego rodzaju informacjami zepchnąć na dalsze pozycje w wynikach wyszukiwania. Projekt obejmuje:

  • nowe wytyczne dla pracowników zajmujących się tzw. ręczną weryfikacją wiarygodności publikowanych informacji (aktualnie Google oddelegowało do tego zajęcia 10 tys. pracowników,
  • zmiany w algorytmie, a właściwie zmodyfikowanie czynników odpowiedzialnych za miejsce strony w rankingu wyszukiwania, tak aby, czołowe pozycje zajmowały strony cieszące się dużą reputacją,
  • zmiany w funkcji: autouzupełnienia i fragmenty z odpowiedzią w wyszukiwarce - wprowadzono możliwość zgłaszania podpowiedzi i odpowiedzi, które są niezbyt dokładne lub obraźliwe.

Rolę sugestii w rozpowszechnianiu fałszywych informacji doskonale zilustrowali dziennikarze Guardiana, którzy pokazali na przykładzie kilku tematów problematyczne sugestie pojawiające się w wyszukiwarce Google. Doskonałą egzemplifikacją jest pytanie o holocaust.

Teraz każdy będzie mógł zgłosić sugestie nawołujące do nienawiści, przemocy, obraźliwe i wulgarne seksualnie, rasistowskie oraz każde inne, które według niego są niebezpieczne i szkodliwe. I choć zgłoszenie nie powoduje automatycznego zniknięcia problematycznych podpowiedzi, to jednak jest nadzieja, że po gruntownej analizie przez Google będą one sukcesywnie likwidowane. Inżynierowie wskazują, że te zgłoszenia będą dla nich asumptem do takiej zmiany algorytmu, aby tego rodzaju sugestie nie pojawiły się już więcej.

Mimo zakrojonych działań, trudno przypuszczać, aby w najbliższej przyszłości fałszywe newsy, albo te zmanipulowane zniknęły całkowicie z wyników wszy kiwania.  Można jedynie przewidywać, że ich liczba będzie o wiele mniejsza niż obecnie. Trzeba także pamiętać, że Google musi w swoich działaniach być ostrożne, tak aby nie być posądzonym o wprowadzenie cenzury. Nierzadko bardzo trudno jest odróżnić opinie od faktów. A przecież nie można zakazać wyrażania swoich opinii w sieci. To byłoby sprzeczne nie tylko z ideą Internetu, ale także z filozofią demokracji.

Podsumowanie

Internet to obecnie dla większości ludzi na globie najważniejsze źródło informacji o świecie, zarówno tym odległym, jak i tym najbliższym - lokalnym. Z tego zdają sobie sprawę nie tylko politycy, ale także korporacje i dlatego starają się wpływać na opinie ludzi poprzez intencjonalne kreowanie obrazów rzeczywistości. Ten proces może doprowadzić do sytuacji, w której trudno komukolwiek będzie odróżnić prawdziwe informacje od tzw. fake news. To niezgodne nie tylko z ideą demokracji, ale także istotą człowieczeństwa. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że z „post-prawdą” należy walczyć. W tym zadaniu ogromną rolę do odegrania mają nie tylko właściciele serwisów społecznościowych, ale także wyszukiwarek. Google właśnie stawia pierwszy krok, miejmy nadzieję, że przyniesie on efekty i nie będzie to pierwszy i ostatni rozdział w tej walce. 

 

Biznes Sukces

Z nami osiągniesz sukces!

Zobacz również